Reprezentacja14 września 20262 min czytaniaWersja Angielski

Enzo Fernández potwierdził, że Maresca wiedział, kogo chce

Enzo Fernández dał mocny argument tym, którzy bronili jego wysokiej ceny. W trudnych warunkach wziął na siebie ogromną odpowiedzialność w środku pola Manchesteru City.

Enzo Fernández potwierdził, że Maresca wiedział, kogo chce

Enzo Fernández ma za sobą występ, który dobrze tłumaczy, dlaczego Enzo Maresca tak mocno zabiegał o ponowną współpracę z Argentyńczykiem. W wyjazdowych derbach na Old Trafford pomocnik Manchesteru City musiał odnaleźć się w wyjątkowo wymagających warunkach i według relacji The Guardian po czerwonej kartce dla Phila Fodena wykonał w zasadzie pracę dwóch środkowych pomocników.

Maresca chciał go za wszelką cenę

Wokół transferu Fernándeza od początku pojawiało się sporo pytań. Część obserwatorów kręciła nosem na kwotę 125 milionów funtów, a wątpliwości dotyczyły nie tylko ceny, ale też postawy i jakości piłkarza. Maresca był jednak przekonany, że dokładnie wie, kogo potrzebuje do swojego projektu.

Obaj znali się już z Chelsea i w krótkim czasie mieli zbudować mocną relację. Właśnie dlatego włoski szkoleniowiec widział w Fernándezie ważny element swojej układanki. Sam zawodnik również miał być zdecydowany na ponowną pracę z Marescą i jasno wskazał, gdzie widzi swoją przyszłość.

Derby, które stały się testem charakteru

Przed spotkaniem na Old Trafford życie Fernándeza w nowych barwach nie było jeszcze szczególnie skomplikowane. Manchester City wygrał z Coventry i Porto, choć środek pola nie funkcjonował idealnie i zespół bywał zbyt łatwo spychany do defensywy. Derby wyjazdowe były więc znacznie poważniejszym sprawdzianem.

Rywalizacja w środku zapowiadała się intensywnie także ze względu na klasę Bruno Fernandesa oraz ambicję Kobbiego Mainoo. Sytuację City dodatkowo skomplikowała czerwona kartka dla Phila Fodena w pierwszej połowie. W takich okolicznościach Fernández nie tylko nie zniknął, ale wręcz przejął jeszcze większą odpowiedzialność.

Po zmianach taktycznych Rayan Cherki został przesunięty na prawe skrzydło, a Argentyńczyk musiał funkcjonować jako zawodnik numer osiem, jednocześnie wypełniając dodatkową przestrzeń wyżej, by wspierać Erlinga Haalanda. To oznaczało rolę zarówno hamulcowego, jak i akceleratora gry.

Liczby pokazują skalę jego pracy

Właśnie w takich warunkach najlepiej było widać odporność psychiczną Fernándeza. Maresca postrzega go jako najbardziej doświadczonego z letnich nabytków do środka pola, a ten mecz miał być potwierdzeniem, że Argentyńczyk może być punktem odniesienia dla Elliota Andersona i Ayyouba Bouaddiego.

  • Fernández opuścił boisko w 82. minucie.
  • Według Opta przebiegł 10,25 km.
  • Zanotował 10 sprintów, najwięcej spośród środkowych pomocników.
  • Wygrał osiem pojedynków.
  • Był też najskuteczniejszy pod względem przechwytów w środku pola.

To dane, które dobrze oddają jego wpływ na grę. Choć United częściej utrzymywało się przy piłce, nie mogło budować akcji w centralnych sektorach tak swobodnie, jak zapewne planowało. Fernández i Anderson skutecznie utrudniali rywalom rozwijanie ataków.

Silny sygnał po głośnym transferze

Ten występ nie zamyka dyskusji o cenie Fernándeza, ale daje bardzo mocny argument tym, którzy bronili decyzji City. W meczu o wysokiej temperaturze, dodatkowo po osłabieniu zespołu, Argentyńczyk pokazał mobilność, intensywność i gotowość do pracy bez piłki na poziomie, którego oczekuje się od lidera środka pola.

Dla Mareski to zapewne najważniejsza wiadomość. Szkoleniowiec od początku wierzył, że właśnie taki profil piłkarza będzie potrzebny w przebudowie drugiej linii po erze Rodriego. Jeśli kolejne występy Fernándeza będą wyglądały podobnie, pytania o sens tego ruchu mogą zacząć cichnąć szybciej, niż wielu się spodziewało.

enzo fernándezenzo marescamanchester cityphil fodenold traffordthe guardianbruno fernandeskobbie mainoo

Nasze typy na dziś

Wyłapane przez model PredictStats — realne kursy i przewaga (value).

Zobacz wszystkie typyNajbliższy mecz: Manchester City: Manchester CitySunderland