Konkurs na TelegramieDo wygrania: Premium — 30 dni dostępu. Dołącz do kanału.
Top Ligi14 września 20263 min czytaniaWersja Angielski

Derby Manchesteru pokazały przewagę City dzięki Haalandowi

Derby Manchesteru nie były pokazem dominacji żadnej ze stron. Ostatecznie różnicę zrobił Erling Haaland, a po spotkaniu nie zabrakło dyskusji o decyzjach sędziowskich.

Derby Manchesteru pokazały przewagę City dzięki Haalandowi

Derby Manchesteru na Old Trafford miały w sobie wszystko, z czego słynie ta rywalizacja: napięcie, ostrą walkę i wielkie emocje. Nie był to jednak mecz dwóch drużyn będących u szczytu formy. Zarówno Manchester United, jak i Manchester City pokazali, że wciąż mają sporo do poprawy, a o przewadze gości przesądziła przede wszystkim skuteczność Erlinga Haalanda.

Manchester wciąż w centrum historii Premier League

Przez lata to właśnie kluby z Manchesteru wyznaczały rytm walki o mistrzostwo Anglii. Najpierw dominował Manchester United pod wodzą sir Aleksa Fergusona, później na czoło wysunął się Manchester City, który umocnił swoją pozycję w erze Pepa Guardioli. Nawet jeśli w ostatnich sezonach po tytuł sięgały także inne zespoły, trudno opowiadać historię Premier League bez obu manchesterskich gigantów.

Obecne rozgrywki miały dawać nadzieję szczególnie kibicom United, którzy mogli patrzeć na nowy sezon z większym optymizmem niż część rywali. City tradycyjnie pozostaje klubem o najwyższych ambicjach. Mimo to przed derbami żadna z tych drużyn nie była powszechnie wskazywana jako główny kandydat do zdetronizowania Arsenalu. Sam mecz tylko potwierdził, że oba zespoły są jeszcze poniżej poziomu, jakiego zwykle wymaga walka o tytuł.

Mecz pełen nerwów i problemów z płynnością

Spotkanie od początku miało zły temperament. Czerwona kartka dla Phila Fodena już w pierwszej połowie mocno wpłynęła na przebieg rywalizacji. Manchester City musiał ograniczyć bardziej ambitne pomysły i skupić się na kontroli sytuacji, a mecz stracił regularne tempo.

Manchester United przez większość spotkania nie potrafił jednak odpowiednio wykorzystać przewagi liczebnej. Gospodarze oddali 16 strzałów, ale tylko trzy były celne. To najlepiej pokazuje ich największy problem: poprawa w rozegraniu piłki nie przełożyła się na konkret pod bramką rywala. City z kolei lepiej radziło sobie w pojedynkach, zarówno na ziemi, jak i w powietrzu, co pozwoliło gościom utrzymać mecz pod kontrolą mimo trudnych okoliczności.

Haaland znów zrobił różnicę

W spotkaniach, w których klarownych okazji jest niewiele, kluczowe znaczenie ma napastnik potrafiący wykorzystać nawet ułamek szansy. Właśnie dlatego Manchester City tak bardzo korzysta na obecności Erlinga Haalanda. Norweg po raz kolejny pokazał, że potrafi rozstrzygać mecze, nawet gdy jego zespół nie gra w pełni przekonująco.

To zarazem mocny kontrast wobec sytuacji Manchesteru United. Klub z Old Trafford od dłuższego czasu szuka własnej wersji takiego snajpera. Marcus Rashford często operuje z boku, przez co nie daje tych samych odruchów w polu karnym. Rasmus Højlund dostał swoją szansę, a obecnie przewijają się też nazwiska Benjamina Šeški i Matheusa Cunhi. Na razie jednak United wciąż nie ma zawodnika, który regularnie zamieniałby pół okazji na gola.

Kontrowersja z VAR i pytania po obu stronach

Dużo mówi się również o akcji poprzedzającej decydującego gola. Spore wątpliwości wzbudziło zachowanie Enzo Fernándeza, a dodatkowo zamieszanie wywołała analiza spalonego Haalanda. Organizacja Pro Ref przyznała później, że decyzja była błędna, ale w trakcie meczu panował chaos. Brak kluczowego ujęcia VAR i brak jasnego komunikatu ze strony Michaela Olivera tylko spotęgowały poczucie niedowierzania.

To jednak nie zmienia ogólnego obrazu. Manchester United poprawił podania na początku pierwszego pełnego sezonu Michaela Carricka, ale jego skuteczność strzelecka i efektywność w odbiorze pozostawiają wiele do życzenia. Manchester City także nie wygląda jak zespół kompletny. Próby zastąpienia Rodriego wymagają czasu, a piłkarze wspierający Haalanda w ofensywie nadal nie gwarantują odpowiedniej regularności.

Derby pokazały więc dwie rzeczy naraz. Po pierwsze, między obiema drużynami nie ma dziś wielkiej przepaści. Po drugie, to City ma w swoich szeregach piłkarza, który potrafi przechylić szalę w meczu o minimalnych marginesach. I właśnie ta przewaga, uosabiana przez Haalanda, okazała się najważniejsza.

manchester unitedmanchester citypremier leagueerling haalandphil fodenenzo fernándezmichael carrickarsenal

Nasze typy na dziś

Wyłapane przez model PredictStats — realne kursy i przewaga (value).

Zobacz wszystkie typyNajbliższy mecz: Manchester United: FulhamManchester United